menu:
''The Last Waterhole''
 
...
marzec / kwiecień plecień 2002
Korespondencja z Amsterdamu

Pisze: Asia-Fistasia

marzec / kwiecień plecień 2002
Korespondencja z Amsterdamu
Pisze: Asia-Fistasia

No wiec ktos polecil nam klub o nazwie ''The Last Waterhole'' w tanim(16 euro prawdopodobnie-tanim?!!!) hotelu (mlodziezowym) o tej samej nazwie w waskiej uliczce na ktora pewnie nigdy bym sie nie natknela. Alternatywny lokal wielkosci polowy sali kinowej bedzinskiego Lotnik Sound ze stolem bilardowym i lotkami na scianie napis:''Lord keep my mouth shut until the time I know what I'm talking about''. Publicznosc postpunkowa i posthippi.Cowieczorne jam sassions.

Na scenie gwiazda wieczoru-Terry Man(czarny w kapeluszu z gitara o wygladzie starego bluesmana i jazzmana z mentalnoscia Szefa z ''South Park'';Amerykanin to pewne) ze swoja zlozona z przypadkowych gosci orkiestra:perkusja bass saksofon i stara tarka do prania uzywana jako bebny przez kobiete- sporo po czterdziestce bezzebna prawie ubrana w kusa sukienke blyszczace bordo i siatkowe rajstopy innego niz sukienka koloru. Blues jazz rock reggae.

Covery Hendrixa AC/DC nawet Take That i moja ulubiona piosenka piosenka ''I Put a Spell On You''-wszystko w bezblednej aranzacji z taka energia wykopem i ekspresja ze myslisz-fuckin' great! atmosfera tak zywa i swieza jak zapewne w dawnych klubach Nowego Orleanu-i splywa na ciebie energia prosto z serc i poczucie doskonalosci wszystkiego...

Na scene wkracza Mlodzian(cichutko jak myszka i prawie
niezauwazenie)o wygladzie filmowego amanta(jak Brad Pitt)a nie muzyka ubrany ascetycznie w czarny obcisly golf i skromnie wlacza sie do muzyki wydajac delikatne brzmienia z instrumentu klawiszowego-pianina jego gra staje sie coraz bardziej wyrazna az zaczyna dyktowac melodie Mlodzian wydaje z siebie bez- slow-dzwieki niesmialo niemal skrycie coraz glosniej szybciej i szybciej coraz bardziej porywajaco calym cialem cialo poddalo sie muzyce i zaczelo szalec Mlodzian odlecial totalnie i absolutnia- stal sie jednoscia z
muzyka.

Terry Man i inni muzykanci zaczeli niknac oddalac sie stali sie
malutcy jak statek na horyzoncie a ich muzyka coraz cichsza i mniej wyrazna dali szanse Mlodzianowi a Mlodzian odplynal chory aniolow staly za nim trwalo to tak dlugo ze Terry i zaloga zaczeli sie niecierpliwic i szturchac go ale on byl daleko- nic nie czul. gdy skonczyl poklonil sie publicznosci i zniknal skromnie ale w pieknym stylu w ciemnej uliczce.

Zupelna improwizacja ludzie ktorzy sie nie znaja albo dopiero co sie poznali(albo wielki e wewnatrzbranzoweszustwo)prawdziwy kontakt z publicznoscia bo to jest tak ze rozmawiasz z kims stawia ci piwo podaje jointa a za chwile przeprasza i widzisz go na scenie. Wystarczy spojrzec tylko na ludzi-dzikie ekstatyczne tance otwarte z wrazenia usta-przychodza tu posluchac muzyki!!! Techno-transe-reggae-dance positive news reggae roots W toaletach u sufitu ogromne wiatraki-wentylatory tak ogromne ze nie
jestecie w stanie ich sobie wyobrazic-zwiewaja czapki z glow. Moj boze - pomyslalam-dlaczego sa az tak wielkie i dlaczego robia taki wiatr!??? Docieklam-okazalo sie ze onegdaj amsterdamska policja powiadomila wlasciciela klubu ze jesli nie zrobi porzadku z kokainistami spedzajacymi czas w tym wlasnie lokalu-zamknie goi skonczy sie...jak pewnie juz sie domyslacie pomyslowy wlasciciel zainstalowal wiatraki jako rozpylatory kokainowego proszku.

Docieklam i okazalo sie ze to nie zadne jam sassion tylko starannie zaplanowane show co swiadczy tylko o klasie Terry Mana i jego muzycznych przyjaciol. Oszustwo i granda na kazdym kroku...Badzcie ostrozni i nie dajcie sie zwiesc.
Przepraszam za brak przecinkow


Korespondentka z Amsterdamu -Asia-Fistasia