Dominika Porwit - kilka wierszy
Dominika Porwit, studentka filozofii, mieszka w Świętochłowicach. Publikowała w Piśmie Artystycznym "Plama" i "Antologii Twórczości Literackiej" pod red. B. Dziekańskiej. Laureatka II miejsca w VII edycji Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. Marka Hłaski. Pisze czym się da...wierszem, prozą a najczęściej ołówkiem. Nie lubi Niny Terentiew i parówek. *** Jeżeli pisać skutecznie to tylko o śmierci. Oddechy, które niszczą strukturę bajki. Przebudzenia, które wyczerpują terytorium snu. Uśmiechy przed lustrem o nieograniczonych możliwościach przejść. Mężczyźni, dla których byłam matką, recydywistką czy nawet zbiorem pustym. Listy wypełzające z szuflady – - żeby kusić. Przemilczane kwestie - - by dewaluować słowo, które ciałem w gardle zawisło. Łzy pośpiesznie roztrzaskiwane o kartki papieru, które kolekcjonujesz Boże. I wreszcie JA - - wyraz idealnie pasujący do zdania pod lub nadrzędnie złożonego, poligonu rozkojarzeń. To jest moja prywatna galeria zabawek czekających na sezon buntu. ALTERNATYWY KIESZONKOWE To z mojej strony nietakt spacerować autostradą. Tu się nie spotyka alternatyw przypadkiem. Dlatego schowałam kilka w kieszeniach spodni I szeleszczę teraz. To podobne jest do nawyków z dzieciństwa Ale wtedy szeleściło się cukierkami. Teraz jest inaczej. Alternatywy i cukierki Różnią się od siebie. Mama mówiła, że to nieładnie wkładać ręce do kieszeni kiedy się z kimś rozmawia. Tu, na autostradzie Podczas tego nietaktownego spaceru Nie mam okazji by być nieposłuszną. Wkładam ręce do kieszeni, które się garściami okażą przy pierwszym zjeździe.
BĘDZIE DOBRZE Pomiędzy poligonem poranka a pobojowiskiem nocy te nieregulaminowe zastanawiania się nad materią rzadkiego poczucia doskonałości. Znajdywania się choć wcześniej siadywałam tylko na parapetach bo to poczucie doskonałości zawsze odnosi się nie do rzeczy minionych raczej tych, które będą. Sprawdzam się w byciu mechanizmem regulującym nadużycia wyobrażeń. Jest dobrze bo będzie dobrze Potem stać się posłusznym absolwentem tej placówki wychowawczej Ryć na pamięć wszystkie za i samozachowawczo nie pamiętać przeciw. Kibicować temu czego się jeszcze nie zna (tak moi koledzy określają przyszłość). Trzymać kciuki za drzwi i widzieć w nich tylko te lepsze możliwości otwarcia to z mojej strony niedojrzałość tak świat albo-albo widzieć i go radykalizmem tapicerować Jest dobrze bo będzie dobrze. Ryć na pamięć.
*** Ciało przeżyć by chciało w hermetyczności duszy. Spłacamy siebie w ratach a resztę to ziemia wyciągnie. Dobrze jest postać przez chwilę w kozim rogu w towarzystwie dwuznacznego cienia. Boże! Nie widziałam cię już od początku a to „amen” bardziej groteskuje niż kropka na końcu zdania. Wszyscy wiemy – nie przeżyci nie umierają.
DANIE GŁÓWNE Mówiąc „ja” miałam na myśli bajkowość egzekutywy. Fiku miku, i już jestem, Boże, w twoim pamiętniku. Moja siła perswazji wyraziła się w otrzymaniu zgody na przejechanie hulajnogą z porodówki na geriatrię. W czasie przeszłym niedokonanym pisałam czasowniki mając na myśli poezję. W czasie teraźniejszym sypiącym piaskiem w oczy, wypisuję faktury mając na myśli pieniądze. Nauczyłam się skutecznie ściszać 21 decybeli mojego życia. 14-03-2002
JAK MAM ZATRZYMAĆ?
Powycinałeś mi powieki mówiąc „nie patrz jak odchodzę” - Ja lubiłam robić Ci herbatę
Naostrzyłeś wszystkie stępione słowa - Ja wycinałam gwiazdki z chleba
Nie odpowiadałeś. Nie odpowiadałeś. tylko delikatnie, z wrodzoną sobie ostrożnością żonglowałeś milczeniem. - Ja lubiłam spadać z twojej rzęsy.
Nie wiem co robić Te elementy świata pozbawione porządku chronologicznego, którego synonimem jest twoje imię. Jak mam zatrzymać Jak mam zatrzymać Jak mam zatrzymać Nie umiem cytować twojego bólu Jak mam zatrzymać Jak mam zatrzymać Jak mam zatrzymać Odklej mi dłoń z ust Jak mam zatrzymać Jak Jak Zatrzymać Zatrzymać Zatrzymać Po godzinach kontraktu byłam pluszową maskotką Jak Jak Jak Teraz walą mi do drzwi bogowie z ofertami ubezpieczeń na przyszłość Akwizytorzy nieskończoności Jak mam zatrzymać Nie umiem przedrzeźniać twojej samotności Jak mam zatrzymać Jak mam zatrzymać - God bless the Starthief!!!
*** Minęły już czasy czołgania się. Chodniki nie lubią pieszczot tego typu. Świat mi się przechwala możliwościami jak nastolatek Naśladuj go. Odgapiaj. Minęły już czasy czołgania się. Teraz chodzę szeptem.
PLAN ZABEZPIECZEŃ Zanieść teksty do Instytutu Mikołowskiego choć najpierw zapytać jeszcze czy można nie tłumaczyć się z tego czego nie dopowiedziałam bądź powiedziałam o kilka kilometrów na godzinę za szybko Zapytać czy tak można no i czy jest możliwe ewentualne nie zostanie poetką w wyjątkowej sytuacji pisania wierszy w sytuacji nadzwyczajnej bo nie ukrywam że chodzi mi o uniknięcie płacenia podatku od tej ich metafizyki o którą się w sposób jak najbardziej uzasadniony podejrzewają "co robisz" "piszę" "jak to?" i na to pytanie też nie umieć odpowiedzieć albo w sposób kurtuazyjny albo instynktowny przypomnieć im że mogą wybrać sobie właściwą odpowiedź w kokieteryjnej sytuacji jej braku patrzeć jak nie przekupują mnie podrzędną nieśmiertelnością na papierze albo w historii .... .... nie pisać
*** zamieszkuję pod twoją stopą w spojrzeniu wynajętym nie domyślam się nie domyślam się że już jestem w archiwum niedopowiedzeń swoje imię wypowiadam na darmo wypowiadam wojnę świat ma mi za złe że nie może się obrócić plecami
*** Sprowadzam się do jednego słowa. To jest jak polemika ze zbyt szerokim językiem choć na tyle sprytnym by zaznaczać linię horyzontu według własnego widzimisię
ZMECHACONY Zmechaciliśmy wszystkie sweterki alternatyw na lepszych siebie. Zmechaciliśmy. Jutro będzie nie umytym korytarzem. Wieszasz zdjęcia na gwoździach. Zauważasz, że to jest nie udane samobójstwo pamięci. Cierpią tylko nasze palce. Jutro będzie nie umytym korytarzem. Płuczemy sweterki w wiadrze z wodą. Nie ma jutra.
Spłacamy siebie w ratach a resztę to ziemia wyciągnie. Dobrze jest postać przez chwilę w kozim rogu w towarzystwie dwuznacznego cienia. Boże! Nie widziałam cię już od początku a to „amen” bardziej groteskuje niż kropka na końcu zdania. Wszyscy wiemy – nie przeżyci nie umierają.
ALTERNATYWY KIESZONKOWE To z mojej strony nietakt spacerować autostradą. Tu się nie spotyka alternatyw przypadkiem. Dlatego schowałam kilka w kieszeniach spodni I szeleszczę teraz. To podobne jest do nawyków z dzieciństwa Ale wtedy szeleściło się cukierkami. Teraz jest inaczej. Alternatywy i cukierki Różnią się od siebie. Mama mówiła, że to nieładnie wkładać ręce do kieszeni kiedy się z kimś rozmawia. Tu, na autostradzie Podczas tego nietaktownego spaceru Nie mam okazji by być nieposłuszną. Wkładam ręce do kieszeni, które się garściami okażą przy pierwszym zjeździe.
*** Jeżeli pisać skutecznie to tylko o śmierci. Oddechy, które niszczą strukturę bajki. Przebudzenia, które wyczerpują terytorium snu. Uśmiechy przed lustrem o nieograniczonych możliwościach przejść. Mężczyźni, dla których byłam matką, recydywistką czy nawet zbiorem pustym. Listy wypełzające z szuflady – - żeby kusić. Przemilczane kwestie - - by dewaluować słowo, które ciałem w gardle zawisło. Łzy pośpiesznie roztrzaskiwane o kartki papieru, które kolekcjonujesz Boże. I wreszcie JA - - wyraz idealnie pasujący do
|