![]() |
|
| Powrót do listy artykułów |
|||||||||||||||
ODCZEPCIE SIĘ OD BLOKOWISKA
![]() Czyli o zapomnianej teorii i praktyce urbanistyki modernistycznej. Od wielu juz lat do moich uszu dochodzi ten sam tekst. Można go przeczytać w książkach, gazetach, usłyszeć w telewizji, filmach i z ust rozmaitych ludzi. Również moich przyjeciół, o których skądinąd wiem, ze kumają czacze. “Okropne post-peerelowskie blokowiska”, “zdegenerowana młodzież z blokowisk”, “szare blokowiska”, “beznadzieja blokowisk”. Mimo istnienia pewnych wyjątków generalnie w mentalności Polaków istnieje pewien stereotyp związany z tym pojęciem. Zasadniczo jest on zdecydowanie negatywny. Blokowisko jest szare, brudne i brzydkie. Ludzie na nim mieszkający to przeważnie bezrobotni nie wylewający za kolniesz. W Okolicach sklepów (wszystkie maja w swoim asortymencie tanie winka) koczują stada mężczyzn w wieku średnim walczących ze smutkiem i nuda. W tle spacerują szare kobiety z szarymi siatami. Wieczorami jest głucho i pusto. Tylko miejscowa młodzież (której jest mało) bawi się z nielicznymi obcymi w dziki zachód. Nie sposób zaprzeczyć, ze nakreślony wyżej obraz często pokrywa się z rzeczywistością. Niewątpliwie blokowiska są reliktem przeszłości. Jednak czy musi temu niezaprzeczalnemu faktowi towarzyszyć tak wysoki poziom odrazy i niechęci!? A przecież tak wielu z nas urodziło się i wychowało na jakimś osiedlu mieszkaniowym (dziś blokowisku). ![]() Może na zmianę tej fanatycznie negatywnej oceny dotyczącej blokowisk wpłynie szczypta wiedzy na temat ich historii. Czym w istocie były osiedla mieszkaniowe w kontekście procesu industrializacji? Jaka idea przyświecała ich powstawaniu i jak wyglądała praktyka ich funkcjonowania w okresie świetności. Blokowiska jakie znamy znajdują swój początek w pierwszej części XX wieku. Był to niezwykle ciekawy okres w historii Europy – jednocześnie fascynujący i przerażający. Jego cecha charakterystyczna był rodzaj cywilizacyjnego przesilenia związany z dynamicznym rozwojem kultury przemysłowej. Do początków XX stulecia zdążyła ona przekształcić dogłębnie oblicze Starego Kontynentu. Zmieniło się wszystko począwszy od krajobrazu poprzez ekonomie, filozofie, sztukę na modzie skończywszy. Zmieniły się również miasta. Europa była świadkiem potężnego ruchu wewnętrznego. Setki tysięcy ludzi przenosiły się ze wsi do miast. Do pracy w dymiących kopalniach i hutach. Zasadniczo niewielkie ośrodki miejskie błyskawicznie przekształcały się w wielotysięczne aglomeracje. Stwarzało to olbrzymie problemy – mieszkaniowe, higieniczne, komunikacyjne. Spontanicznie, jak grzyby po deszczu wyrastały robotnicze dzielnice, które w istocie były olbrzymimi przestrzeniami prymitywnych, skleconych z byle czego domków. Z reguły pozbawione były one zwyczajnych z naszego punktu widzenia zdobyczy cywilizacyjnych takich jak kanalizacja, system ogrzewania mieszkań czy wywózki śmieci. Nikt oczywiście nie dbał o kwestie komunikacji, przestrzeni rekreacyjnych czy zieleni. Ogółem przestrzeń miejska i mieszkaniowa była ciasna, ciemna, brudna i hałaśliwa. Całokształt warunków życia w miastach początku XX wieku, a szczególnie w ich robotniczych dzielnicach, jawił się jako radykalnie nieprzyjazny dla egzystencji ludzkiej. Pierwsza wojna światowa była wydarzeniem, które zachwiało optymizmem Europejczyków. Wywołała tez fale wydarzeń rewolucyjnych związanych z ruchem robotniczym. Rosja przekształciła się w Związek Radziecki, bardzo gorąco było tez w Niemczech, na Węgrzech i w wielu innych częściach Europy. Wstrząsy te miały swoje skutki również w dziedzinie urbanistyki i architektury. Zdano sobie sprawę, ze Europa potrzebuje nowych miast a szczególnie troski o ich robotnicze dzielnice. Konsekwencja tej refleksji było sformułowanie podstaw formalnych tzw. architektury modernistycznej i realizacja ich pierwszych praktycznych projektów. W okresie międzywojennym Niemcy (do przejęcia władzy przez nazistów) i Francja były krajami gdzie modernistyczna myśl urbanistyczna i architektoniczna rozwijała się najprężniej. Ważne ośrodki myśli nowoczesnej istniały również w Holandii i porewolucyjnej Rosji. Jeśli chodzi o Niemcy to najbardziej wpływowa i nowatorska była szkoła Bauhausu oraz działająca w ramach Deutsche Werkbund grupa Die Glamische Kette (Szklany Łańcuch). Europejskie środowisko modernistyczne utrzymywało ożywione wzajemne kontakty, które zaowocowały powstaniem CIAM (Międzynarodowy Kongres Architektury Nowoczesnej). Organizacja ta powołana została do życia w 1928 roku, a piec lat później wydala swój ideowy manifest – Karte Ateńską. Był to zbiór refleksji i postulatów dotyczących rozwoju nowoczesnej urbanistyki i architektury. W latach trzydziestych role dominującą w CIAM przejęli Francuzi z Le Corbusierem na czele. ![]() Punktem wyjścia dla twórców Karty Ateńskiej była analiza zastanych warunków życia miejskiego. Podstawowa teza była następująca: zdominowanie rozwoju ośrodków miejskich jedynie przez czynniki ekonomiczne doprowadziło do sytuacji, w której setki tysięcy mieszkańców miast egzystowały w skrajnie nieprzyjaznych warunkach. Organizacja, rozmieszczenie oraz typy budynków przemysłowych oraz mieszkalnych zależne były wyłącznie od grup uprzywilejowanych, które kształtowały przestrzeń miejska wyłącznie w oparciu o swoje partykularne pojęte interesy. Doprowadziło to do sytuacji, w której większość mieszkańców miast pozbawiana była dostatecznej powierzchni mieszkalnej, infrastruktury (ogrzewanie, bieżąca woda, toalety itp.), przestrzeni rekreacyjnych czy dostępu do kultury (np. bibliotek). Postulaty Karty Ateńskiej szły w następującym kierunku: kształtowanie oblicza nowych miast powinno obok respektowania wolności jednostki brać pod uwagę również dobro zbiorowości. Konsekwencja tego założenia było wyznaczenie humanistycznych funkcji nowoczesnej urbanistyki. ![]() Miasta miały przede wszystkim zapewnić cywilizowane warunki mieszkaniowe, racjonalne współistnienie obiektów przemysłowych, infrastrukturalnych (np. sklepów czy przychodni lekarskich) oraz budynków mieszkalnych, a także właściwą komunikacje. Dobrze zaplanowany i przemyślany rozwój miast miał doprowadzić do podniesienia standardu życia wszystkich jego mieszkańców oraz usprawnić jego funkcjonowanie jako całości. Zasadniczym elementem ogólnej, urbanistycznej wizji przedstawionej w Karcie Ateńskiej był problem kształtowania nowoczesnych osiedli mieszkaniowych. Wiązało się to z przekonaniem, ze modernistyczna architektura ma swoja ważna misje społeczna. Miała ona polegać na możliwie najszybszej zapewnieniu wszystkim mieszkańcom miast godziwych warunków życia. Humanistyczne i demokratyczne ideały wpłynęły na praktykę projektowania budynków i osiedli. Stosowano z reguły proste, kubiczne kształty oraz surowe materiały takie jak stal, beton i szkło. Unikano symetrii, bryła budynku miała być lekka. Często wykorzystywano pomysł ściany kurtynowej, co pozwalało na zastosowanie wolnego rzutu z lekkimi ścianami działowymi. Skutkiem była oszczędność materiałów i przestrzeni. ![]() ![]() Cecha charakterystyczna były szerokie okna wpuszczające dużo światła oraz plaski dach mogący służyć za taras. Pozwalał on również na oszczędność przestrzeni. Oszczędnie dysponowano detalem, elewacje były płaskie i jednokolorowe. Osiedla mieszkaniowe sytuowano na obrzeżach miast i w pobliżu fabryk. Miały one układ linijkowy lub swobodny. Wieżowce rozmieszczone były w sporej odległości od siebie by całość założenia sprawiała wrażenie swobody i przestrzeni. Wolne obszary przeznaczano na zieleń i obiekty rekreacyjne. Kuchnie orientowano na wschód a pokoje dzienne na zachód by maksymalnie wykorzystać światło słoneczne. Wybór prostej i surowej formy dyktowany był przede wszystkim wspomnianymi wyżej motywami społecznymi. Architektura miała być funkcjonalna. Miała zapewniać jak najwyższy standard życia jak najszybciej i jak najmniejszym kosztem. Nie było czasu na budowanie pałaców, kiedy setki tysięcy ludzi żyły poniżej wszelkiego standardu. Ale życie nigdy nie jest jednowymiarowe i podejście praktyczne znajdowało swoje odbicie również w guście estetycznym. W środowiskach modernistów industrialna prostota, surowość a nawet brutalność fabryki cenione były wyżej niż przestarzały, ckliwy i nudny barokowy pałac. Ale obok nazwijmy to rewolucyjnych inspiracji moderniści mieli również inne np. architekturę Dalekiego Wschodu lub kubistyczne malarstwo. Poszukiwano po prostu nowej estetyki odpowiadającej nowym warunkom życia i sposobowi myślenia. Pierwsze osiedla mieszkaniowe projektowane według modernistycznych standardów powstały w Niemczech, Holandii i Francji w okresie międzywojennym. Jednym z najbardziej znanych projektów było Osiedle–Podkowa w Berlinie-Britzu. W Europie Zachodniej szczyt popularności modernistycznych osiedli mieszkaniowych przypadł na pierwsze 20 lat po II Wojnie Światowej. Zrealizowano wówczas wiele projektów szczególnie we Francji i Wielkiej Brytanii. Architektura modernistyczna była również bardzo popularna w tym okresie w krajach Ameryki Łacińskiej. ![]() Polska podobnie jak większość krajów Europy Środkowowschodniej przyspieszona, intensywna industrializacje przeżywała po II Wojnie Światowej. Mięliśmy tam do czynienia z bardzo podobnymi procesami społecznymi, jakie miały miejsce nieco wcześniej w Europie Zachodniej. Wielkie masy ludności przenosiły się ze wsi do miast. Niejeden taki wewnętrzny imigrant przenosił się w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych z dotychczasowego mieszkania do bloku. I podskakiwał przy tym z radości. Bo wcześniej zamieszkiwał z zona i dziećmi jedna izbę w suterynie. Najczęściej w jakiejś „klimatycznej”, „oldskulowej” kamienicy. Ogrzewał swoje lokum piecykiem typu Morcinek, naturalne potrzeby załatwiał we wspólnej toalecie na korytarzu a myl się zimna woda z miednicy. W nowym mieszkaniu w bloku miał dwa pokoje z kuchnia i łazienką. Była tam instalacja gazowa (czyli kuchenka na gaz i ciepła, bieżąca woda w kranie), energia elektryczna i widok z balkonu na trzecim piętrze. Wokół było sporo przestrzeni, drzew i krzewów, ławek i placów zabaw. I wszystko to całkiem dobrze utrzymane. Nowe życie na osiedlu mieszkaniowym w bloku było olbrzymim skokiem cywilizacyjnym. Ci ludzie czuli te różnice i potrafili ja docenić. Potem przyszły lata siedemdziesiąte. Dzieci naszych powojennych imigrantów zaczęły wchodzić w dorosłe życie. Budowano wtedy druga Polskę. Powstawały nowe fabryki a ich młodzi pracownicy zakładali właśnie rodziny. Ci ludzie musieli po prostu gdzieś mieszkać. Niejeden młody inżynier i świeżo upieczony małżonek gnieździł się w M-3 z rodzicami i siostra swojej wybranki. Prędzej czy później przychodziły dzieci. Wielka płyta była jak wybawienie. Budowało się tanio i szybko. Jak grzyby po deszczu wyrastały nowe osiedla mieszkaniowe. Liczne wady i usterki to również efekt tego pospiechu. To właśnie na tych osiedlach większość ludzi mojego pokolenia spędziło swoje dzieciństwo, budując szałasy, skacząc w gumę czy grając w nogę. Zaryzykuje tezę, ze w latach osiemdziesiątych osiedla przeżywaly swoja świetność. Krajobraz jak z marsa pokryły trawniki, cieniutkie kikuty młodych drzewek i krzewów przekształciły się w bujna przez większość roku zieleń. Każde osiedle miało swoje place zabaw, boiska i skwery. ![]() O cala ta infrastrukturę i otoczenie dbano. Generalnie całość wyglądała skromnie, ale dość estetycznie. Osiedla mieszkaniowe lat osiemdziesiątych były świadkami dorastania kolejnego powojennego wyżu demograficznego. Widok setek dzieciaków jeżdżących na rowerach, biegających za piłka czy po prostu bawiących się w jakikolwiek inny sposób niemal zawsze milo się ogląda. Jest to jakby dowód zdrowia i nadzieja na przyszłość. Do tego dodać trzeba fakt ze na osiedlach mięliśmy do czynienia z autentycznymi wspólnotami sąsiedzkimi. Ludzie się znali, spotykali się, pomagali sobie. Nie mam oczywiście zamiaru kreślić jakiejś sielankowej wizji. Wszyscy pamiętają również ciemna stronę życia na osiedlach – kolejki po wszystko, pijaństwo i ogólne poczucie braku perspektyw. W moim odczuciu nie przekreślają one jednak wszystkiego tego, co napisałem wyżej. W latach dziewięćdziesiątych po upadku komunizmu do Polski dotarła również deindustrializacja. Konsekwencje realnego socjalizmu oraz proces globalizacji stworzyły i stwarzają nadal wiele problemów. Jednym z wielu jest kryzys osiedla mieszkaniowego jako formy rozwiązania architektonicznego i urbanistycznego. Wydaje się ze czas wielkich fabryk i mas robotniczych minął. Nowoczesna gospodarka jest inna. Dominują wysokie technologie, międzynarodowe korporacje i mobilność na rynku pracy. Budowanie wielkich osiedli z myślą o tysiącach robotników, którzy będą mieszkać tam do końca życia nie ma już sensu. Te, które już istnieją zaczęły pustoszeć wraz z upadkiem wielkich fabryk. Nikt już nie zachwyca się nowoczesnością i funkcjonalnością osiedli mieszkaniowych. Teraz to już tylko brzydkie blokowiska. Jeśli buduje się osiedla to raczej mniejsze. Jeśli chodzi o architekturę to w modzie jest raczej estetyka nawiązująca do epoki premodernistycznej. ![]() Nienawiść kierowana w stronę osiedli modernistycznych jest przejawem mentalności właściwej średniowiecznym, słowiańskim czy germańskim barbarzyncom, których czas nastał po upadku Imperium Romanum. Bez wahania rozbierali oni antyczne zabytki by budować swoje prymitywnych chałupy czy stajnie. Taki los spotkał choćby ateński Akropol. Dla nich to nie były zabytki to był budulec. Taki sam los spotyka dzisiaj wielkie fabryki przemysłu ciężkiego i związane z nimi robotnicze osiedla mieszkaniowe. Nie jestem fanatykiem nawołującym do obrony każdej fabryczki czy bloku kosztem racjonalnej modernizacji. To, co jest nam potrzebne to świadomość ze materialna spuścizna epoki industrialnej to również cześć naszej historii podobnie jak średniowieczne zamki czy barokowe pałace. W związku z tym po prostu nie zasługuje ona na pogardę. Wymaga raczej zrozumienia, szacunku i opieki jak wszystko, co nazywamy historia. ![]() text: Kurrara foto: dod & dos ![]() ![]() ![]()
|
Sortuj rosnąco | Sortujuj malejąco
|
| © 1998 - 2006 BędzinBeat | |