infookładkiartykułylinkikontaktnewsletter :  
  Powrót do listy artykułów

Irlandia- niebo, czy piekło??


Irlandia- niebo, czy piekło??

Chodzę po ulicach Dublina, bo jak dotychczas nie miałem możliwości zajrzeć gdzie indziej (poza jednym, małym wypadem poza miasto). Twarze proste, nie zdradzają wielkiej wirtuozerii. Raczej podejście w stylu zarobić i kurde co by tu z tą kaską zrobić?? A...pójdę się z kumplami w piątek naebać. Ale co zrobić w sobotę?? A...może pójdę się z kumplami naebać bis. Generalnie, idziesz po tej ‘metropolii’ (dość mocno już swoją drogą spolonizowanej) i widzisz mnóstwo naprawdę fajnych pubów i niespotykaną w żadnym odwiedzonym dotychczas przeze mnie miejscu na świecie liczbę różnokolorowych pawiów w noce piątkowe, całą sobotę, wieczór i noc sobotnią a także trochę bardziej sporadycznie, w dni powszednie. Ludzie miejscowi, mimo tej niecnej cechy częstego wydawania z siebie różnokolorowych pawiów, są raczej przyjaźnie nastawieni do otoczenia i tzw. obcych (i nie nawiązuję tu do amerykańskiej serii thrillerów). Mają tzw. tolerancyjność zakodowaną chyba w genach. Ponadto, brak potrzeby zbytniego dbania ani o swoje zdrowie, ani tzw. powierzchowność. Nie znajdziesz tu raczej sklepów ze światowej czołówki, wyjątkowo barwnego życia kulturalnego czy choćby ciekawie ubranych osobników. Nawet na pozór, miasto nie wydaje się np. nowoczesne (mimo 15-letniego już okresu boomu, na który cała Europa spoziera z zazdrością). Życie natomiast jest wesołe i proste, bo przemierzając ulice choćby ścieżkami z Ulissesa musisz bacznie obserwować gdzie stąpasz. I co jeszcze? Hmmm....
Kilka pomników, jak w naszym kraju- bez większej kreatywności, czyli stoi facet na cokole, prace budowlane w wielu miejscach i jakoś przypomina mi to jakieś prowincjonalne miasto brytyjskie. A.. i prawie wszystko co tu się dzieje jest porównywane, lub przenoszone bezpośrednio z metropolii- Anglii.
No więc, co tu można?
Ano, tak jak wszędzie, można znaleźć swoje ścieżki i swoje życie. Można np. żyć na niezłym poziomie nawet nie do końca dobrze znając miejscowy dialekt (taaak- specyficzny to angielski). Można, jak w przypadku naszych rodaków w postaci już znacznej hordy (ok. 60 tys. ludzi w samym tylko Dublinie) próbować pokojowo skolonizować tę wysepkę. Jest to chyba proces nie do zatrzymania, znając tylko choćby z internetu i gazet opowieści o IV Rzeszy Pospolitej ..yyy...tzn. Rzeczypospolitej. Jak najbardziej pozytywnie - pozdrowionka...;) z zielonej wyspy

Sortuj rosnąco | Sortujuj malejąco


Imię, Nazwisko, Ksywa :e-mail:www:
Komentarz:
Treść z obrazka:

Wpisz tekst z obrazka

Wyślij
 © 1998 - 2006 BędzinBeat